czwartek, 20 grudnia 2012

niedziela, 16 grudnia 2012

Wstałaś z łóżka, nawet nie jadłaś śniadania, chciałaś jak najszybciej wyjść z tego domu. Jak najdalej od tej dziwki Perrie i jej męskiej dziwki Zayna.  Ubrałaś się w czarne rurki, białą tunikę i czarną kurtkę.
Na nogi tylko twoje czarne buty na 13 cm szpilce i możesz wychodzić. Nigdzie nie mogłaś znaleźć swoich butów. Z innego pokoju usłyszałaś wołanie Harrego:
H: Kochanie pośpiesz się, chyba nie chcesz tego?
T: Nie mogę znaleźć swoich butów!
H: tych wysokich czarnych?
T: No dokładnie!
H: Ops! Zaraz ci je przyniosę.
T: Harry tylko nie mów że no siła je Perri?! Ta brzydka plastikowa suka włożyła moje buty?!
Wzięłaś do ręki swoje inne buty na szpilce i pośpiesznym krokiem poszłaś do pokoju zayna.
po co ci te buty, sama nie wiedziałaś ale po prostu musiałaś je wziąć.  Za sobą usłyszałaś szybkie kroki Hazzy.
H: Kochanie odłóż ten but i chodź do mnie. Nie chcesz zrobić nikomu krzywdy, prawda?- mówił delikatnym głosem loczek, zwalniając swoje kroki zblizał się do ciebie
T: nie, nie prawda! Nienawidzę tej typiary! Małpa z tona tapety na pysku- mówiąc te słowa odwróciłaś się w stronę swojego chłopaka i zatrzymałaś się na  chwilkę.
Harry podbiegł do Ciebie, mocno objął w pasie. Wypuściłaś „niebezpieczny” przedmiot, zrobiło to wiele hałasu. Z pokoju wyszedł zayn a za nim Perolda ze swoją zjebaną mordką.
Z: Co się kurwa dzieje?!
H: Niech ta twoja DZIEWCZYNA odda buty Fizzy!
P: Och! Och! Nasza Fizzy nie ma co włożyć?
H: Zamknij mordę paskudo!- na twojej twarzy promieniał szyderczy uśmiech, zauważyłaś że Hazza też się uśmiecha.
Zayn spojrzał znacząco na Perrie, ta na moment znikła za drzwiami pokoju i po chwili wracała z twoimi butami w rekach. Oddała je prosto do właściciela, czyli ciebie. Położyła ci je na ręce a ty mocnym szarpnięciem wyrwałaś je. Włożyłaś buty i wyszliście z Harrym z domu. Ruszyliście w stronę samochodu.

Mam nadzieję że się podoba :)
~Asia :)  

sobota, 15 grudnia 2012

Twój dzień zaczął się wysmienicie. Harry przywita cie śniadaniem do łóżka, wasz nowy kotek na „dzień dobry” przyszedł do ciebie słodko mrucząc w ucho i położył ci się koło głowy. Humor Ci wyraźnie dopisywał, Harry był wesoły jak ty.
W drugim pokoju usłyszałaś głos Perrie, od razu popsuł Ci się nastrój, zauważył to Harry i nie był zadowolony z tego i smucił się razem z tobą.  On był z tobą zawsze, w smutku i łzach  i szczęściu. Po prostu zawsze.
H: Kochanie jak nie chcesz mieć gorzej zepsutego samopoczucia to wstawaj szybko ubieraj się i wychodzimy.
T: ale dlaczego? Czy oni? O nie, Fuu- poczułaś wstręt do Zayna, to było obrzydliwe jak oni mogą robić to gdy ktoś jest w domu.
H: Mnie też się to nie podoba. Chodź jeśli nie chcesz tego słyszeć. Ja tego nie chcę, ale jak ty zostajesz to i ja
T: Ale kochanie…- zrobiłaś błagalną minę
H; nie ma ale, siedzimy tu razem albo idziemy razem.
T: Idziemy razem… Gdzie mnie zabierasz?
H: to tajemnica, ale ubierz się elegancko- puścił do ciebie oczko
T: ale bierzemy ze sobą kiciusia – zrobiłaś błagalną minę, i mrugałaś jak kot ze shreka.
H: Hm… nie sądze że nas z nim wpuszczą od tak, ale możemy go wziąć.

Dodam coś wieczorkiem bo muszę posprzątać :*
~Asia 

środa, 5 grudnia 2012

Hej wam :D jestem Asia ;) będę pomagać prowadzić blog dla Oli :) Dodawać będę z jej konta posty bo tak :) i pod każdym moim postem napiszę tak ~Asia ;) Pozdro ! ;*

środa, 22 sierpnia 2012

Rozdział 13

PRZEPRASZAM ŻE TAK DŁUGO NIE PISAŁAM ALE NAJPIERW NIE MIAŁAM WENY POTEM CZASU A POTEM INTERNETU W DOMU I ZNÓW CZASU I WENY...  PRZEPRASZAM ... MYŚLĘ ŻE MI WYBACZYCIE...
Nie byłaś zadowolona z tego jak inni cię traktują... chociaż Harry traktował cię jak najlepiej... a Zayn no cóż... był zwykłym farmazonem który nie zasługiwał na miłość- twoją miłość... szybko się pocieszył-pomyślałaś. Poznał jakąś Perrie Edwards... Podrywała Harrego i twojego brata- tego było za wiele. no i jeszcze zamieszkała z wami... szczyt wszystkiego... powiedziałaś że ma się wynosić a jeśli nie to będzie po niej... zniszczysz ją i nic z tym nie zrobi... zayn jej nawet nie pomoże... Jezzu jaka ona brzydka- pomyślałaś... Nowy dom był piękny... w nim czekała jeszcze jedna niespodzianka... a mianowicie.. kotek :3 tak tak mały szaro czarno biały kotek... zamieszkaliście w nowym domu i byliście szczęśliwi... \
I ZNÓW NIE MAM WENY... CHCE KTOŚ TEN BLOG POPROWADZIĆ ZA MNIE... -,-

wtorek, 19 czerwca 2012

Rozdział 12

Weszliście do jakiegoś domu.
- Co to? - wskazał na twoją rękę.
- Nic- szybko schowałaś rękę.
Ale Harry nie odpuszczał. Znowu zaczęłaś się ciąć. Miałaś problemy i on o tym wiedział.Przytulił cię. Zaczęłaś płakać.
- Harry tu jest mój nowy dom - powiedziałaś po chwili
- Cooo? - zdziwił się
- Ja już tak dłużej nie mogę. - znów się rozpłakałaś.
- Jesteś pewna swojej decyzji, wiesz że w każdej chwili możesz zmienić decyzję - odparł
- Jestem pewna. Przykro mi :( - powiedziałaś przez łzy
- Chyba się załamię - powiedział Harry i rozpłakał się.
Przytuliłaś go. Harry był przygnębiony. Poszliście po twoje rzeczy. Twój brat był także zdziwiony tak jak i pozostali. Wyprowadziłaś się . Harry postanowił zamieszkać z tobą. Kochał cię bezgranicznie. Nie pozwoli ci odejść. Mimo że zespół może się rozpaść to i tak będzie z tobą.
- Co jest? - spytałaś przez telefon brata.
- Nic tylko Harry jest przygnębiony. - powiedział
Rozłączyłaś się. Pojechałaś do ich domu . Harry siedział od tygodnia w pokoju. Weszłaś do niego. Harry szlochał w poduszkę. Jeszcze nigdy nie widziałaś go w takim stanie. Kiedy podeszłaś do łóżka przykrył głowę kołdrą. Zaczął głośniej szlochać. Spojrzałaś na niego z wyrzutem. To twoja wina. Doprowadziłaś go do takiego stanu. Odkryłaś kołdrę. Spojrzał na ciebie zmęczonymi oczami. Uśmiechnął się lekko. Przytuliłaś go.
- Harry przestań staczać się w dół - powiedziałaś bez chwili zastanowienia.
Był zdziwiony. Nigdy tak ostro do niego nie powiedziałaś, a jednak...
- Przepraszam - szepnęłaś i wybiegłaś z domu.
Pobiegł za tobą. Zaczął padać deszcz. Przytulił cię i pocałował. Wsze wargi były spragnione jak nigdy. Potrzebowałaś go. Zrobiłaś błąd zostawiając go samego z tym wszystkim. Postanowiłaś naprawić błąd. Znów zamieszkaliście razem. Na wasze szczęście chłopcy wybaczyli ci tygodniową nieobecność. Brakowało ci żarłoka Nialla , Kochanego braciszka Louisa , Liama który codziennie rano przy śniadaniu śpiewa , Zayna który jest czuły i chociaż nie rozmawiasz z nim chcesz to naprawić i oczywiście Harrego czułego chłopaka w którym jesteś zakochana na zabój.

poniedziałek, 18 czerwca 2012

Rozdział 11

Rano się obudziłaś. Przypomniało ci się co robiłaś z Harrym poprzedniej nocy. Uśmiechnęłaś się. Podeszłaś do Harrego i pocałowałaś go w policzek. On momentalnie złapał cię w pasie i rzucił na łóżko.
- A ty gdzie się wybierasz? - spytał po czym zaczął cię całować.
- Idę zrobić śniadanie - odparłaś
- Nigdzie nie idziesz - mruknął.
Wyrwałaś mu się i szybko poszłaś do kuchni. Na dole był twój brat.
- Cześć - rzuciłaś.
- Co ci jest ? - spytał
- Nic... tylko to że kocham Harrego.- odparłaś
- Więc....? - spytał
- Nie wiem... Boję się że go stracę tak jak Zayna. - spojrzałaś na schody na których stał Harry.
- Nie bój się. Nie skrzywdzę cię tak jak on - powiedział po czym podszedł do ciebie.
- Chodź - pociągnął cię za rękę i poszliście na górę.
- Co jest ? - spytałaś
Spojrzał na ciebie z czułością. Tak... kochałaś go do szaleństwa. Z nim na koniec świata.
- Nie mogę już tak dłużej - powiedział
- Czego nie możesz? - spytałaś ponownie
- Widzę jak się męczysz, jak się starasz... Powiem tak WYJEŻDŻAM - odparł ze łzami w oczach
- Ale... Ale jak to? -  zaczęłaś płakać
- Nie płacz... Muszę to przemyśleć.- Zapalił papierosa.
- Ale ja cię kocham - powiedziałaś
- Zayn mówił mi co innego- odparł
Poszłaś  do Zayna. Dałaś mu w twarz. Harry wyprowadził cię z pokoju. Zaczął cię całować. Poszliście do waszego pokoju. Tam zdjął z ciebie ubrania, sam się rozebrał i znowu połączył was Sex. Wyczerpani opadliście na łóżko.
- Jak mogłeś myśleć że cię nie kocham - powiedziałaś
- Przepraszam - zaczął cię całować
- To co robimy? - spytał
- Chodź - przytuliłaś go.
Ubraliście się i wyszliście z domu. Widać było że Loui wszystkiego się domyślił. Puściłaś do niego oczko. On uśmiechnął się do ciebie.